W 2012 roku Suzuki zaprezentowała następcę kultowego modelu GSR 600 , który dzięki swojemu nieujarzmionemu charakterowi i muskularnej sylwetce zdobył uznanie szerokiego grona motocyklistów. Powiększony GSR 750 zyskał na sile oraz otrzymał nową stylizację, co najlepsze nie tracąc przy tym właściwości godnych szosowo-turystycznego jednośladu klasy naked.
Paradoksalnie model 750, mimo większej pojemności i osiągów, zachęca do mniejszych szaleństw niż jego narwany poprzednik. Tamten prowokował do jazdy na granicy szaleństwa i zakresu obrotomierza, a ten pokazuje najlepsze strony w dolnym i średnim zakresie obrotów. Co więcej dodatkowe 15 KM i 16 Nm momentu obrotowego nie gwarantuje radykalnych zmian na czerwonym polu. Moc oddawana jest liniowo, dzięki czemu nowy GSR wydaję się przyjemniejszy dla użytkownika.
Chłodzona cieczą jednostka napędowa generuje teraz moc 106 KM i 80 Nm momentu obrotowego. W głowicy rzędowego silnika czterocylindrowego pracuje podwójny wałek rozrządu, który steruje pracą czterech zaworów przypadających na każdy cylinder. Za przeniesienie napędu odpowiada sześciostopniowa skrzynia biegów o niecodziennej elastyczności i podręcznikowej precyzji działania. Nad zasilaniem "golasa" ważącego ponad 210 kilogramów czuwa elektroniczny system wtrysku paliwa, co nie tylko jest gwarantem niezawodności, ale także niższego spalania.
W pierwszych latach produkcji "750-tka" przejawiała pewne choroby wieku dziecięcego, co stawiało ją w niekorzystnym świetle w odniesieniu do poprzednika. Przy większych prędkościach i ostrzejszym traktowaniu przedni widelec Upside-down wykazywał zbyt miękkie ustawienie, przy gwałtownym hamowaniu przód nurkował na niedorzecznym poziomie. Pojawiła się także nowa rama i wahacz ze stali, które wyparły stosowane dotychczas podzespoły z lekkich stopów aluminium. Niestety, ale konstruktorzy przy projektowaniu tego motocykla zapomnieli chyba, że wraz z wzrostem osiągów powinno się także zwiększyć pozostałe parametry pojazdu.
Kolejne niedociągnięcia widać gołym okiem. Kierunkowskazy zintegrowane ze zbiornikiem paliwa zostały przeniesione w klasyczne miejsce po obu stronach lampy, co było dizajnerskim krokiem wstecz. Także układ wydechowy, który w "650-tce" skierowano wysoko ku niebu, teraz został poprowadzony tradycyjnie nisko przy ziemi. Mimo że producenci tłumaczą to obniżeniem środka ciężkości, to wygląda to dość nieatrakcyjnie. Ogromna puszka z nieco niechlujnymi spawami umieszczona pod silnikiem zniechęca do dalszych oględzin, choć wiadomo że taki zabieg można przeprowadzić ze smakiem, tak jak np. w KTM Duke 690 pierwszej generacji.
Choć w zestawieniu z konkurencyjnymi street fighterami GSR 750 niczym się nie wyróżnia, to nie można nazwać go brzydkim. Ostre linie nadwozia, stalowa rama imitująca odlew z lekkich stopów, kanciasta przednia lampa wyglądająca niczym "gęba" transformera czy ponętny "zadupek" robią pozytywne wrażenie. Drapieżny dizajn nie niweluje walorów użytkowych, przez co w komfortową podróż można się wybrać także we dwoje.
GSR 750 niezaprzeczalnie ma kilka wad, choć zapewne większość z nich wytykane jest przez pryzmat niezwykle udanego poprzednika. Jeżeli jednak spojrzelibyśmy na niego jako na zupełnie oddzielny jednoślad, to oprócz defektów podwozia i ramy, ujrzelibyśmy jednostkę napędową o dużym potencjale, dopracowany układ hamulcowy i stylistyczne smaczki. I mimo że nie jest to najbardziej udany model z serii GSR, to jest to na pewno motocykl godny uwagi.